Diabetolog: zmiany w refundacji mogą zaszkodzić części diabetyków

2012-01-16 00:00

Częstsze niedocukrzenia groźne dla życia i gorsza kontrola cukrzycy, zwiększająca ryzyko powikłań, takie mogą być najważniejsze negatywne skutki nowej listy refundacyjnej dla części diabetyków – uważa diabetolog prof. Leszek Czupryniak.

​W rozmowie z PAP prof. Czupryniak, prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, zwrócił uwagę, że zgodnie z nowym wykazem leków refundowanych chorzy na cukrzycę będą więcej płacić za tzw. szybko działające analogi insuliny. Część z nich może zatem zrezygnować z tych leków na rzecz tańszej insuliny ludzkiej. Skutkiem tego będzie więcej niedocukrzeń u dzieci, młodzieży i młodych dorosłych z cukrzycą typu 1, bo to oni korzystają z szybko działających analogów. A niedocukrzenie (tzw. hipoglikemia) jest stanem zagrażającym życiu i może doprowadzić do zgonu.

„Analogi szybko działające pozwalają na elastyczny sposób dawkowania, można je stosować tuż przed, w trakcie lub po posiłku” - tłumaczył prof. Czupryniak. Działają 2-3 godziny, czyli podobnie jak insulina wydzielana przez trzustkę po przyjęciu pokarmu. Dodał, że są idealne dla dzieci, młodzieży i młodych dorosłych, ponieważ są to osoby bardzo aktywne, którym trudno przestrzegać stałych pór posiłków - czasem zjedzą mniej, czasem więcej.

„Klasyczna insulina ludzka nie jest w stanie ich zastąpić, bo wymaga podania na 20-30 minut przed jedzeniem, a jej działanie utrzymuje się przez 6-8 godzin. Dlatego przed wprowadzeniem szybkodziałających analogów, chorzy na cukrzycę typu 1 mieli częste niedocukrzenia po posiłkach, zwłaszcza, gdy zjedli coś lekkostrawnego, zawierającego łatwo przyswajalne węglowodany, albo podejmowali wysiłek fizyczny w jakiś czas po posiłku” – wyjaśnił diabetolog.

Zaznaczył, że chorzy, którzy dotychczas kupowali starczające na miesiąc opakowanie za kilka złotych, w promocji nawet za 1 grosz, a w najgorszym razie za nieco więcej niż 20 zł, będą teraz płacić od 43 do 60 zł, zależnie od zapotrzebowania.

„Nie można wykluczyć, że część z nich ze względu na warunki finansowe zrezygnuje z kupowania tych leków” – ocenił prof. Czupryniak.

Przypomniał też, że szybkodziałające analogi insuliny są w tej chwili jedynymi insulinami stosowanymi w pompach do podskórnego wlewu insuliny. „W Polsce od 6-7 lat 90 proc. dzieci i młodzieży z cukrzycą typu 1 jest leczonych przy użyciu pomp insulinowych, podobnie kobiety w ciąży wymagające leczenia insuliną korzystają z tej metody terapii. Jej koszt od 1 stycznia znacznie wzrósł z powodu wzrostu cen tego rodzaju insulin” - wyjaśnił.

Inny problem stanowi, według diabetologa, zniknięcie z wykazu refundacyjnego pasków do najpopularniejszych wśród diabetyków glukometrów, stosowanych łącznie przez 70 proc. chorych. Teraz pacjenci będą musieli zapłacić za te paski nie 3,2 zł jak dotychczas, a 58 zł. Natomiast za paski, które znalazły się na nowej liście, chorzy zapłacą 30 proc. ich ceny (od 11 zł do 16 zł za 50 sztuk).

Prof. Czupryniak przewiduje, że część pacjentów kupi więc nowy glukometr (od 50 do 150 zł) odpowiedni do refundowanych pasków, co – jego zdaniem - jest wyrzucaniem pieniędzy, zwłaszcza, że dotychczas najpopularniejsze glukometry to dobry sprzęt i nie ma potrzeby go zmieniać. „Duża część chorych deklaruje jednak, że będzie rzadziej mierzyć cukier, a to może być dla nich bardzo szkodliwe” – podkreślił diabetolog.

Jak przypomniał, po protestach pacjentów, ich rodzin i lekarzy minister zdrowia Bartosz Arłukowicz ogłosił 29 grudnia 2011 r., że dla wszystkich pacjentów przyjmujących co najmniej trzy wstrzyknięcia insuliny na dobę - w tym m.in. dzieci, pacjentów z cukrzycą typu 1, kobiet ciężarnych z cukrzycą oraz dla pacjentów używających pomp insulinowych - paski będą dostępne na ryczałt, ale tylko te, które są na liście.

Specjalista zwrócił przy tym uwagę, że regularne pomiary glukozy pozwalają chorym na lepszą kontrolę cukrzycy, przez co w dłuższej perspektywie obniżają ryzyko poważnych powikłań, takich jak choroby układu sercowo-naczyniowego, niewydolność nerek, uszkodzenie siatkówki, czy tzw. stopa cukrzycowa (czyli nie gojące się rany na stopach) będąca najczęstszą przyczyną amputacji kończyn dolnych.

„Brak regularnej samokontroli poziomu glukozy u chorych na cukrzycę można porównać do tego, jakby kierowcy prowadzącemu samochód zasłonić oczy. Może on pojedzie dalej, ale nie będzie wiedział, w jakim kierunku i w końcu spowoduje wypadek. Podobnie chory na cukrzycę nie będzie wiedział czy ma zwiększyć, czy zmniejszyć dawkę insuliny” – tłumaczył.

Źródło: PAP, Joanna Morga

jjj/ agt/ tot/

nasi partnerzy: