Eksperci: czeka nas eksplozja nowych leków na szpiczaka mnogiego

2012-12-31 00:00

Szpiczak mnogi ciągle jest chorobą nieuleczalną. Pojawia się jednak coraz więcej nowych leków, dających bardzo dobre efekty terapeutyczne nawet u chorych, u których przestały działać najlepsze dostępne terapie – oceniają hematolodzy.

Na 54. dorocznym spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Hematologicznego (ASH), które odbywało się w drugim tygodniu grudnia 2012 r. w Atlancie (Georgia, USA), zaprezentowano wyniki badań dotyczące co najmniej 20 nowych leków, które są testowane u pacjentów chorych na szpiczaka mnogiego. Wiele z nich dotyczyło jednak bardzo wczesnej fazy testów.

ŻYJĄ DŁUŻEJ I LEPIEJ

Obecnie na świecie żyje ok. 1 mln osób chorych na szpiczaka, który jest drugim co do częstości występowania nowotworem krwi. W Polsce liczbę tę szacuje się na ponad 10 tys. Nowotwór wywodzi się z powstających w szpiku kostnym dojrzałych limfocytów B (tzw. komórki plazmatyczne), które produkują przeciwciała służące do obrony organizmu m.in. przed infekcjami.

"W ostatniej dekadzie dokonał się ogromny postęp w leczeniu pacjentów chorych na szpiczaka mnogiego" – powiedział dr Meletios A. Dimopoulos ze Szpitala Alexandra w Atenach (Grecja) na konferencji prasowej towarzyszącej dorocznemu spotkaniu ASH. Badacz przypomniał, że dziś przeciętny pacjent z tym nowotworem będzie żył 7-8 lat, podczas gdy 10 lat temu jego czas przeżycia szacowano na 1,5 roku do 3 lat.

Postęp ten przyniósł efekty również w Polsce. „Gdy zaczynałem pracę w 1991 r. w klinice hematologii to w literaturze podawano, że średnia przeżycia chorych na szpiczaka mnogiego wynosi najwyżej 2,5 roku. Teraz pacjenci, których obserwuję, żyją standardowo co najmniej 5-7 lat, czyli 2-3 krotne dłużej” – powiedział w rozmowie z PAP prof. Piotr Rzepecki, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Hematologii Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Na warsztatach dla mediów zorganizowanych w Atlancie prof. Brian Durie z Cedars-Sinai Medical Center w Los Angeles (Kalifornia) wyjaśnił, że skuteczność leczenia szpiczaka poprawiła się tak bardzo, ponieważ oprócz stosowanych od lat 90. XX w. autologicznych przeszczepów komórek macierzystych krwi lekarze otrzymali nową broń w walce z chorobą. Były nią nowe leki z dwóch grup: leki immunomodulujące, do których należy talidomid i lenalidomid oraz inhibitor proteasomu o nazwie bortezomib.

Leki te (a zwłaszcza stosowanie ich kombinacji) wpłynęły na wydłużenie życia przede wszystkim starszych pacjentów, po 65. roku życia, którzy nie kwalifikują się do przeszczepu (a stanowią ok. dwie trzecie wszystkich chorych na szpiczaka).

Poprawiła się też jakość życia chorych, bo nowe leki mają mniej uciążliwych skutków ubocznych, dzięki czemu pacjenci mogą brać aktywny udział w życiu zawodowym, towarzyskim i rodzinnym.

„UPARTA” CHOROBA

„Jednak z czasem szpiczak staje się oporny na najbardziej skuteczne dziś leki, takie jak bortezomib i lenalidomid. Prognozy dla tych pacjentów są niestety bardzo złe. Mediana ich przeżycia (czas, po którym połowa pacjentów będzie jeszcze żyła – PAP) wynosi 8-9 miesięcy” – tłumaczył dr Dimopoulos.

Ma to związek z tym, że choroba ciągle ewoluuje, bo nawet po skutecznej terapii zachowują się (lub pojawiają z czasem) zmutowane komórki, które są na nią oporne. I to one są przyczyną nawrotów choroby, tłumaczyli naukowcy. Walkę ze szpiczakiem prof. Paul G. Richardson z Dana Farber Cancer Institute w Bostonie (Massachusetts, USA) porównał do próby schwytania węża do koszyka. „Jeśli się to uda, to na tym koszyku trzeba ciągle siedzieć, by wąż z niego nie wyszedł. I można to zrobić właśnie dzięki nowym i lepiej tolerowanym lekom oraz ich kombinacjom” – podkreśli badacz na warsztatach dla mediów.

Obecnie najbardziej zaawansowane badania toczą się nad najnowszą generacją leku immunomodulującego o nazwie pomalidomid. Leki z tej grupy na kilka sposobów hamują rozwój szpiczaka – nie tylko bezpośrednio doprowadzają do śmierci nowotworowych komórek, ale też pobudzają układ odporności do walki z nimi oraz zmieniają ich środowisko na mniej przyjazne.

Pomalidomid zdaje się mieć jednak jeszcze inne mechanizmy działania. Baanie 3. fazy zaprezentowane w Atlancie przez dr. Dimopoulosa, wykazało, że zastosowanie kombinacji pomalidomidu oraz niskich dawek steroidu o nazwie deksametazon może poprawić rokowania chorych ze szpiczakiem opornym i nawrotowym.

W badaniu udział wzięło 455 pacjentów, którzy wcześniej przeszli 5 różnych metod leczenia. Pomalidomid i niskie dawki steroidu otrzymywało 302 chorych, a reszcie podawano wysokie dawki steroidu - deksametazonu (jakie obecnie stosuje się paliatywnie u chorych z opornym szpiczakiem). Z powodu postępów choroby lub zgonu do analizy dotrwało 25 proc. pacjentów w grupie leczonej wysokimi dawkami steroidu oraz 45 proc. pacjentów w grupie leczonej pomalidomidem i niskimi dawkami steroidu.

Jak wyliczyli naukowcy, mediana przeżycia w grupie leczonej wysokimi dawkami deksametazonu wyniosła ok. 8 miesięcy, a w grupie leczonej kombinacją dwóch leków nie została na razie określona, bo pacjenci jeszcze żyją. Naukowcy szacują jednak, że powinna ona wynieść 11-12 miesięcy. „Oznacza to, że pomalidomid w połączeniu z niskimi dawkami deksametazonu stanowi lepszą kombinacją niż obecnie stosowana terapia. Dlatego uważamy, że może to stać się nowym standardem leczenia tych chorych” – ocenił dr Dimopoulos.

Na podstawie tych wyników niezależna komisja nadzorująca badania zaleciła, by pacjenci leczeni wysokimi dawkami deksametazonu zostali przestawieni na kombinację dwóch leków. Najczęstszym działaniem niepożądanym u osób stosujących pomalidomid była neutropenia (tj. niedobór ważnych komórek obronnych organizmu, granulocytów). Jednak naukowcy wiedzą jak sobie z nią radzić, bo podobne efekty dają też inne leki z tej grupy.

Paula van Riper z New Jersey, która choruje na szpiczaka od 13 lat, stosuje obecnie pomalidomid z deksametazonem, gdyż jej choroba stała się oporna na najnowsze dostępne leki. Jak wyznała podczas warsztatów dla dziennikarzy jest to najłagodniejsza terapia jaką stosowała. Odczuwa jedynie lekkie zmęczenie i pewne dolegliwości gastryczne. Jednak codziennie chodzi do pracy i może normalnie funkcjonować. „W terapii ważne jest nie tylko to by żyć dłużej, ale też by żyć dobrze, a nowe leki pozwalają cieszyć się swoim życiem” – podkreśliła.

Według prof. Roberta Orlowskiego z University of Texas MD Anderson Cancer Center w Houston (Teksas, USA), amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) prawdopodobnie zarejestruje pomalidomid w lutym 2013 r.

SZYBKA REJESTRACJA

Hematolog przypomniał, że w lipcu 2012 r. FDA zarejestrowała nowy lek na szpiczaka o nazwie carfilzomib. Lek ten podobnie jak bortezomib hamuje w komórkach strukturę o nazwie proteasom, która zajmuje się trawieniem niepotrzebnych białek. Zahamowanie tego procesu prowadzi do kumulowania się różnych białek w komórkach szpiczaka, co powoduje, że „komórki te stają się bardzo zestresowane i popełniają samobójstwo”, tłumaczył prof. Orlowski.

Jedną z zalet carfilzomibu jest to, że – w porównaniu z bortezomibem - u znacznie mniejszego odsetka pacjentów wywołuje polineuropatie, tj. uszkodzenie nerwów obwodowych, które w skrajnych przypadkach może powodować nawet niepełnosprawność.

Lek zarejestrowano na podstawie tylko badań 2. fazy, bo dawał dobre efekty u pacjentów ze szpiczakiem opornym na najnowsze stosowane leki, tj. bortezomib oraz lenalidomid lub talidomid. I jest on wskazany właśnie dla tej grupy chorych. „Zastąpienie bortezomibu jego nowszym odpowiednikiem poprawia długość i jakość życia pacjentów” – wyjaśnił prof. Orlowski.

Według niego, bardzo obiecujące są również wyniki badania w grupie pacjentów z opornym i nawrotowym szpiczakiem, u których carfilzomib zastosowano razem z pomalidomidem i deksametazonem. Aż u 56 proc. chorych, którzy wcześniej przeszli co najmniej 6 terapii, uzyskano odpowiedź na to leczenie. „Te nowe leki pozwalają uzyskać długotrwałe korzyści nawet u pacjentów wysokiego ryzyka” – podkreślił ekspert.

NIEZBĘDNE NOWE LEKI

„Fakt, że szpiczak ciągle nawraca jest dużym wyzwaniem dla lekarzy, ale dobrą wiadomością jest to, iż każdy nowy lek pozwala lepiej radzić sobie z tą chorobą” – powiedział prof. Richardson. Dlatego naukowcy nie ustają w pracach nad lekami na szpiczaka. Obecnie testowane są też preparaty o zupełnie nowych mechanizmach działania. Wśród najważniejszych z nich prof. Richardson wymienił dwa przeciwciała monoklonalne – elotuzumab i daratumumab. Pierwsze działa na glikoproteinę CS1, która jest obecna na komórkach szpiczaka w bardzo dużych ilościach. W niewielkiej ilości występuje na komórkach odporności określanych jako naturalni zabójcy (NK) i prawie wcale nie ma jej na pozostałych zdrowych komórkach organizmu.

Według eksperta, dołączenie tego przeciwciała do lenalidomidu i deksametazonu okazuje się być bardzo skuteczną kombinacją u pacjentów z opornym szpiczakiem. Drugie przeciwciało monoklonalne daratumumab niszczy komórki szpiczaka łącząc się z obecnym na ich powierzchni białkiem CD38. Dobre efekty uzyskano też w badaniach, w których do bortezomibu, lenalidomidu i deksametazonu dołączono lek o nazwie worinostat. Prowadzone są także badania nad pierwszym doustnym inhibitorem proteasomu, który na razie jest określany jako MLN9708. Dotychczasowe inhibitory podawane są bowiem w zastrzykach (dożylnie lub podskórnie). Jak podkreślał na konferencji prasowej dr Shaji K. Kumar z Mayo Clinic w Rochester (Minnesota) lek w doustnej postaci może dodatkowo poprawić jakość życia pacjentów.


Źródło: gazeta.pl / PAP

nasi partnerzy: