Poziom szczepień przeciwko grypie w Polsce na poziomie Chin

2012-09-14 00:00

​ W Polsce jest najniższy poziom szczepień przeciwko grypie w całej UE. Podobnie mało osób szczepi się jedynie w Chinach - powiedzieli eksperci na posiedzeniu Grupy Roboczej ds. Grypy oraz Polskiego Towarzystwa Oświaty Zdrowotnej.

Podkreślono, że trzeba zmienić negatywnie nastawienie Polaków do szczepień przeciwko grypie. „Jeśli tego w najbliższym czasie nie zrobimy, to koncerny farmaceutyczne mogą całkowicie wycofać z naszego rynku sprzedaż szczepionek” – powiedziała prof. Lidia Brydak z Krajowego Ośrodka ds. Grypy.

Sytuacja pod tym względem się nie poprawia, a nawet pogarsza. W sezonie 2011 r. zaszczepiło się jedynie 4,5 proc. Polaków, najmniej od kilku lat. Przykładowo: w 2005 r. zaszczepiło się 8,6 proc. osób, a w 2009 r. - 6,8 proc.

W innych krajach przeciwko grypie szczepi się znacznie więcej ludzi. W Hiszpanii w sezonie 2010/2011 zaszczepiło się 19 proc. osób dorosłych, w USA – 41 proc., a w Korei Południowej – 24 proc. Jedynie w Chinach poddało się szczepieniom 3 proc. populacji, jeszcze mniej niż w Polsce – wynika z danych przedstawionych dziennikarzom przez prof. Patricię R. Blank z uniwersytetu w Zurychu.

Prawie trzykrotnie częściej szczepieniom przeciwko grypie poddają się osoby po 65. roku życia, którym są szczególnie zalecane. Ale i pod tym względem odbiegamy od innych krajów. O ile w 2011 r. w Polsce zaszczepiło się 14,2 proc. seniorów, to w Hiszpanii 57 proc., w Wielkiej Brytanii – 73 proc., a w USA - 75 proc. (jedynie w Chinach zaledwie 3 proc.).

Jak to zmienić? Prof. Adam Antczak z I Katedry Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi uważa, że nie wystarczy tylko zwiększyć refundację szczepień przeciwko grypie. To ważne, ale wiele osób nie korzysta z nich nawet wtedy, gdy są refundowane przez pracodawców.

„Główną przeszkodą jest negatywne postrzeganie szczepień przeciwko grypie przez Polaków – podkreślił specjalista. – Pacjenci często mi powtarzają, że nie obawiają się grypy, bo ona im nie grozi. Taki pogląd jest dość powszechny w naszym społeczeństwie”. Dodał, że grypa jest mylona ze zwykłymi przeziębieniami, które są znacznie mniej groźne i na które nie ma szczepionki.

Nawet lekarze nie są przykładem dla pacjentów. Z danych wynika, że w naszym kraju przeciwko grypie szczepi się zaledwie 6,4 proc. wszystkich pracowników służby zdrowia. Jest to niemal tak samo niski odsetek jak w całej populacji. Nawet pod tym względem Polska zajęła jedenaste, ostatnie miejsce w Europie (wśród tych krajów, w których przeprowadzono sondaż).

„Taka postawa nie pomaga w propagowaniu szczepień przeciwko grypie, gdyż lekarze nie tylko powinni sami się szczepić, ale i namawiać do tego pacjentów” – przyznała prof. Blank. Dodała, że rola medyków w tym zakresie jest nawet większa niż wpływ mediów. W krajach, gdzie szczepi się więcej lekarzy, którzy jeszcze informują o tym pacjentów, uzyskuje się większe tzw. wyszczepienie społeczeństwa.

„Skutek tego jest taki, że co roku wiele szczepionek nie zostaje w Polsce wykorzystanych. Firmy farmaceutyczne muszą utylizować nawet do 0,5 mln dawek oferowanych w danym sezonie grypowym” – powiedział prof. Antczak. Szczepionki przeciwko grypie co roku muszą być na nowo opracowywane zgodnie z wytycznymi na kolejny sezon opracowywanymi przez Światową Organizację Zdrowia.

Traci na tym również państwo. Z materiałów przedstawionych na spotkaniu wynika, że w Polsce koszty zachorowań na grypę co roku z pewnością przekraczają miliard złotych, ale mogą być nawet kilka razy wyższe.

Z powodu grypy wiele osób traci zdrowie i życie. „Jedynie w sezonie 2010/2011 zmarło na grypę 187 osób, choć dostępna była skuteczna szczepionka, ta sama, którą oferowano rok wcześniej” - powiedziała prof. Brydak. Faktycznych zgonów na grypę jest jednak więcej, gdyż doprowadza ona do powikłań, które nie zawsze ujmowane są w statystykach jako skutki tej choroby.

„Jedyną skuteczną ochroną przed grypą jest szczepionka. Polacy muszą się o tym wreszcie przekonać” - dodała.


Źródło: PAP / onet.pl

nasi partnerzy: