Umowy na czas określony zawarte pod rządami ustawy antykryzysowej powinny być traktowane jako jedna umowa

Paweł Kisiel | 2012-01-24 00:00

Paweł Kisiel

radca prawny, specjalista prawa pracy w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy

Pracodawca nie może już zawierać z pracownikiem dowolnej ilości umów na czas określony. Z początkiem roku powróciła zasada, że trzecia umowa na czas określony jest z mocy prawa traktowana jako umowa na czas nie określony.

W swoim założeniu Ustawa z dnia z dnia 1 lipca 2009 r. o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego – obowiązująca od 22 sierpnia 2009 roku do 31 grudnia 2011 roku – miała ułatwić przedsiębiorcom przezwyciężenie kryzysu ekonomicznego. Ustawa, popularnie nazywana antykryzysową, dawała przedsiębiorcom możliwość zawierania nieograniczonej ilości umów na czas określony. Warunkiem było, aby łączny okres zatrudnienia na ich podstawie nie przekroczył 24 miesięcy. Tym samym, w stosunku do przedsiębiorców, ustawa zawiesiła obowiązywanie art. 251§ 1 Kodeksu pracy, stanowiącego, że zawarcie kolejnej umowy o pracę na czas określony jest równoznaczne w skutkach prawnych z zawarciem umowy o pracę na czas nieokreślony, jeżeli poprzednio strony dwukrotnie zawarły umowę o pracę na czas określony na następujące po sobie okresy, o ile przerwa między rozwiązaniem poprzedniej a nawiązaniem kolejnej umowy o pracę nie przekroczyła jednego miesiąca.

Z dniem 1 stycznia 2012 roku przywrócone zostało obowiązywanie art. 251 kp. Ustawodawca nie uregulował tego wprost, ale wydaje się, że niezależnie od tego, ile umów na czas określony przedsiębiorcy zawarli po wejściu w życie ustawy antykryzysowej, będą mogli zawrzeć jeszcze jedną umowę na czas określony.

Antykryzysówka stawia na długość okresu zatrudnienia

Przepisy przejściowe ustawy antykryzysowej są skonstruowane w sposób niedoskonały. Ustawodawca jasno uregulował dwie sytuacje, zapominając o klarownym rozstrzygnięciu problemu, który pojawił się po 1 stycznia 2012 roku. Art. 35 ust. 3 stanowi, że jeżeli termin rozwiązania umowy o pracę na czas określony, zawartej przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, przypada po dniu 31 grudnia 2011 r., umowa rozwiązuje się z upływem czasu, na który została zawarta. Z tej regulacji należy wyprowadzić wniosek, że ustawa antykryzysowa nie dotyczy w ogóle pracowników, z którymi zawarto umowę o pracę na czas określony jeszcze przed 22 sierpnia 2009 roku, zaś umowa ulegała rozwiązaniu po 31 grudnia 2011 r. Druga uregulowana ustawą sytuacja to okoliczność, gdy wprawdzie umowę o pracę na czas określony zawarto przed 22 sierpnia 2009 roku, ale termin jej rozwiązania upływał w trakcie obowiązywania ustawy antykryzysowej. Ustawa stanowi, że do umów o pracę zawartych na czas określony, trwających w dniu wejścia w życie niniejszej ustawy, nie stosuje się przepisów art. 251 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. - Kodeks pracy. Stosuje się natomiast przepis mówiący, że okres zatrudnienia na podstawie umowy o pracę na czas określony, a także łączny okres zatrudnienia na podstawie kolejnych umów o pracę na czas określony między tymi samymi stronami stosunku pracy, nie może przekraczać 24 miesięcy. Oznaczało to, że przedsiębiorcy mogli zawrzeć z pracownikiem dowolną ilość umów na czas określony, byleby łączny okres zatrudnienia na ich podstawie tego samego pracownika nie przekroczył dwóch lat.

Jak liczyć umowy na czas określony po antykryzysówce

Niestety, ustawodawca nie udzielił jasnej odpowiedzi na pytanie, co w sytuacji, gdy przedsiębiorca po 22 sierpnia 2009 roku zawarł wiele umów o pracę na czas określony z tym samym pracownikiem, zaś termin rozwiązania ostatniej z nich przypada po 31 grudnia 2011 roku. Analogicznie budzi wątpliwości sytuacja, gdy pod rządami ustawy antykryzysowej zawarto wiele umów na czas określony, z których ostatnia rozwiązywała się z dniem 31 grudnia 2011 roku. Jak wówczas odnieść się do zasady stanowiącej, że trzecia umowa na czas określony jest traktowana jako umowa zawarta na czas nie określony? Na gruncie ustawy antykryzysowej ciężko jest jednoznacznie rozstrzygnąć ten problem.

Z pewnością z dniem 1 stycznia 2012 roku powróciła zasada Kodeksu pracy stanowiąca, że trzecia umowa o pracę jest umową na czas nie określony. Po drugie, w okresie od 22 sierpnia 2009 roku do dnia 31 grudnia 2011 r. nieważna była ilość umów zawieranych na czas określony. Ustawodawca przeszedł z reguły nakazującej badanie ilości zawieranych umów na czas określony na regułę stanowiącą, że nie jest istotna ich ilość a liczy się łączny okres zatrudnienia na ich podstawie. O ile ustawodawca wypowiedział się na temat przejścia z kryterium ilości umów na kryterium łącznego okresu zatrudnienia na ich podstawie i vice versa, to jednocześnie nie daje jasnej odpowiedzi, jakie zasady stosować, przechodząc z jednego kryterium na drugie. Problem miał rozwiązać art. 34 ust. 2 stanowiący, że do umów o pracę zawartych na czas określony, trwających w dniu 1 stycznia 2012 r., stosuje się art. 251 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. - Kodeks pracy. Można odczytywać tę regulację jako nakaz powrotu do kryterium ilości umów. Brakuje orzecznictwa w tym temacie, a i literatura w tej kwestii jest nader uboga.

Fikcja prawna jednej umowy na czas określony

Wydaje się, że powyższy dylemat trzeba rozwiązać następująco: ponieważ od 1 stycznia 2012 r. wracamy do reguł Kodeksu pracy, to ponownie rozstrzygającym kryterium legalności umów na czas określony jest ich ilość. Jednak zgodnie z regułą, że prawo nie działa wstecz, nie możemy tej zasady stosować do umów trwających w trakcie ustawy antykryzysowej, czyli przed dniem 31 grudnia 2011 r. Aby pogodzić te dwie sprzeczne ze sobą reguły: okresu trwania umów i ich ilości, po 1 stycznia 2012 roku potraktować należy wszelkie umowy zawarte podczas trwania ustawy antykryzysowej na czas określony jako jedną umowę na czas określony, niezależnie od ich faktycznej ilości, ponieważ wówczas nie była istotna ich ilość, ale czas trwania. Gdybyśmy badali ilość umów zawartych na czas określony jeszcze pod rządami ustawy antykryzysowej w kontekście przywróconej zasady Kodeksu pracy, to uzyskalibyśmy rezultat, że nie można już zawierać kolejnej umowy na czas określony. Co więcej, prowadziłoby to do wniosku, że jeżeli zawarto więcej niż dwie umowy, a okres trwania ostatniej przypada już po 31 grudnia 2011 r., to taka umowa musiałaby być traktowana jako niezgodna z prawem albo jako zawarta na czas nie określony. Byłaby to wykładnia sprzeczna z celem ustawy antykryzysowej. Poza tym w trakcie trwania stosunku prawnego łączącego pracodawcę z pracownikiem diametralnie zmieniałaby sytuację prawną stron, co godziłoby w zasadę zaufania do prawa. Ponadto w efekcie prowadziłaby do wstecznego działania prawa. Choć na pierwszy rzut oka takie rozwiązanie może budzić sprzeciw, należy jednak przyjąć, że niezależnie od ilości zawartych umów na czas określony w trakcie trwania ustawy antykryzysowej, począwszy od 1 stycznia 2012 roku, wszystkie je traktujemy jako jedną umowę zawartą na czas określony.

nasi partnerzy: